Nie musisz być wszędzie. Dlaczego dobra obecność w internecie nie oznacza obecności na każdej platformie

Kiedy firma zaczyna działać w internecie, bardzo łatwo wpaść w pułapkę przekonania, że trzeba być wszędzie. Facebook, Instagram, TikTok, LinkedIn, YouTube, Pinterest, blog, newsletter, a najlepiej jeszcze regularnie publikować rolki, nagrywać filmy, odpowiadać na komentarze i wymyślać kilka nowych treści każdego dnia. W teorii brzmi to jak przepis na szybkie zdobycie zasięgów. W praktyce często kończy się zmęczeniem, przypadkowymi publikacjami i profilami, na których ostatni post pojawił się pół roku temu.

Obecność firmy w internecie nie powinna polegać na zajmowaniu jak największej liczby miejsc. Znacznie ważniejsze jest to, aby wybrać te kanały, w których rzeczywiście znajdują się potencjalni odbiorcy i które jesteśmy w stanie prowadzić regularnie. Dobrze prowadzony profil na jednej lub dwóch platformach może przynieść zdecydowanie lepsze rezultaty niż sześć kont, na których raz na jakiś czas pojawia się przypadkowy post.

Każda platforma ma trochę inny charakter i przyciąga innych użytkowników. Firma oferująca usługi lokalne może świetnie funkcjonować na Facebooku, gdzie łatwo docierać do mieszkańców konkretnego miasta lub regionu. Marka opierająca komunikację na zdjęciach, produktach i estetyce może znacznie więcej zyskać na Instagramie. TikTok sprawdzi się tam, gdzie można tworzyć krótkie, dynamiczne materiały, a LinkedIn będzie naturalnym wyborem dla wielu firm działających przede wszystkim w sektorze biznesowym. Nie oznacza to oczywiście, że marka musi ograniczyć się wyłącznie do jednej platformy. Chodzi raczej o świadomy wybór miejsc, które mają dla niej największy sens.

Problem pojawia się wtedy, kiedy zakładanie kolejnych profili staje się celem samym w sobie. Konto istnieje, więc trzeba coś na nim publikować. Pojawia się post, ponieważ dawno nic nie było. Potem kolejny, zupełnie niezwiązany z poprzednim. Brakuje spójnego stylu, pomysłu na komunikację i odpowiedzi na podstawowe pytanie: po co właściwie prowadzimy ten profil? W takiej sytuacji nawet duża liczba publikacji nie musi przynosić żadnych efektów.

Znacznie lepszym rozwiązaniem jest stworzenie prostego systemu. Warto określić, do kogo chcemy mówić, jakie treści mogą zainteresować naszych odbiorców i co chcemy osiągnąć. Dla jednej firmy najważniejsze będzie pozyskiwanie nowych klientów, dla innej budowanie rozpoznawalności, a dla kolejnej kierowanie użytkowników na stronę internetową lub do sklepu. Dopiero wtedy można zastanowić się, jakie kanały najlepiej pomogą w realizacji tego celu.

Regularność także nie oznacza konieczności publikowania codziennie. Trzy wartościowe posty tygodniowo mogą działać znacznie lepiej niż siedem przygotowanych w pośpiechu. Odbiorca nie potrzebuje kolejnego zdjęcia wrzuconego tylko dlatego, że „trzeba coś dodać”. Potrzebuje treści, która go zainteresuje, odpowie na pytanie, rozwiąże problem, pokaże coś ciekawego albo po prostu sprawi, że zapamięta markę.

Warto również pamiętać, że treści można wykorzystywać więcej niż jeden raz. Artykuł opublikowany na blogu może stać się podstawą kilku postów w mediach społecznościowych. Fragment poradnika można przerobić na grafikę, krótkie wideo albo temat newslettera. Jedna dobrze przygotowana treść może więc pracować dla marki w kilku miejscach, bez konieczności ciągłego wymyślania wszystkiego od początku.

Podobnie wygląda kwestia strony internetowej. Media społecznościowe są ważne, ale nie powinny być jedynym miejscem obecności firmy. Profil na Facebooku czy Instagramie działa na platformie, której zasady mogą się zmienić praktycznie w każdej chwili. Strona internetowa daje znacznie większą kontrolę nad tym, jak firma się prezentuje, jakie informacje przekazuje i gdzie kieruje potencjalnego klienta. Social media mogą natomiast skutecznie sprowadzać na nią nowych odbiorców. Najlepsza strategia internetowa wcale nie musi być skomplikowana. Czasami wystarczy dobrze przygotowana strona, jeden aktywny profil społecznościowy i regularnie publikowane treści. Ważne, aby wszystkie te elementy tworzyły jedną całość. Kolory, sposób komunikacji, grafiki, zdjęcia i tematy publikacji powinny sprawiać, że odbiorca stopniowo zaczyna rozpoznawać markę.

Internet daje dzisiaj firmom ogromne możliwości, ale jednocześnie bardzo łatwo powoduje poczucie, że ciągle robimy za mało. Ktoś publikuje więcej. Ktoś nagrywa codziennie. Ktoś właśnie pojawił się na kolejnej platformie. Tymczasem skuteczna komunikacja nie polega na gonieniu za każdym trendem. Polega na znalezieniu własnego sposobu docierania do odbiorców i konsekwentnym rozwijaniu go przez kolejne miesiące.

Czasami więc najlepszą decyzją dla marki nie jest założenie kolejnego profilu. Znacznie lepiej zatrzymać się przy tych miejscach, które już mamy, uporządkować je, poprawić sposób publikowania i zastanowić się, co naprawdę chcemy za ich pomocą osiągnąć. Bo w internecie wcale nie trzeba być wszędzie. Trzeba być tam, gdzie ma to sens.

Podobne wpisy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *