Dlaczego samo „wrzucanie postów” nie jest prowadzeniem social mediów
Prowadzenie social mediów często bywa sprowadzane do jednej czynności: przygotować grafikę, napisać kilka zdań, kliknąć „opublikuj” i gotowe. Tylko że samo wrzucanie postów nie jest jeszcze prowadzeniem social mediów. To trochę tak, jakby uznać, że posiadanie strony internetowej automatycznie oznacza prowadzenie marketingu.
Publikacja jest tylko jednym z elementów całego procesu. Liczy się to, po co dany post powstaje, do kogo jest kierowany, jak wpisuje się w pozostałe treści i czy odbiorca ma powód, żeby zatrzymać się przy nim dłużej niż kilka sekund. Dobry profil firmowy nie powinien wyglądać jak przypadkowy zbiór grafik. Powinien mieć swój styl, rytm, charakter i tematykę, po której można go rozpoznać. Czasem post ma sprzedawać, czasem budować zaufanie, czasem pokazywać wiedzę, a innym razem po prostu zachęcić ludzi do rozmowy.

Jeśli każda publikacja kończy się wyłącznie komunikatem „kup”, „zamów” albo „skontaktuj się z nami”, odbiorca bardzo szybko przestaje zwracać uwagę. Prowadzenie social mediów to także obserwowanie, co działa, jakie treści ludzie komentują, co zapisują, co ignorują i na jakie pytania najczęściej reagują. To testowanie pomysłów, poprawianie słabszych formatów i wyciąganie wniosków z tego, co już zostało opublikowane. Nie chodzi więc o to, żeby profil był pełny. Chodzi o to, żeby był żywy.
Dobrze prowadzone social media powinny sprawiać wrażenie, że za marką naprawdę ktoś stoi, zna swoich odbiorców i ma im coś więcej do powiedzenia niż tylko kolejną ofertę. Bo regularność jest ważna, ale sama obecność w internecie jeszcze niczego nie gwarantuje. Publikować można dużo. Prowadzić profil dobrze to już zupełnie inna rzecz.
